Tak jak pisałam w poście o moich hafciarskich planach na drugą połowę tego roku, zaczęłam od kaw. Niestety z pewnych względów muszę dłużej zaczekać na mulinki do nowych prac. A że do kaw mam komplet to właśnie powstała pierwsza kawa :)
Na pierwszym zdjęciu jeszcze bez wykończenia...
I na kolejnym już z...
Przyznam, że kawę haftowało się bardzo przyjemnie. Najbardziej nie lubię tych czarnych wykończeń... Ale trzeba przyznać, że efekt po nich jest bez porównania.
A na koniec pokażę Wam moją wierną towarzyszkę, która nigdy mnie nie opuszcza podczas haftowania :)
![]() |
Kropka :) |
Kawusia wygląda apetycznie ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Niektóre wzory tak mają, że bez konturków ani rusz. Fajna kawka.:)
OdpowiedzUsuńŚliczny hafcik. Kawusia wygląda przepysznie:)
OdpowiedzUsuń